Wszystko zaczęło się 18 lat temu od zwykłej basenowej sauny w krakowskim parku wodnym. Z czasem zacząłem odwiedzać coraz bardziej profesjonalne miejsca, pogłębiając swoją wiedzę i pasję. W końcu pojawiło się marzenie, aby odwiedzić kraj będący mekką dla sauniarzy – Finlandię. Chciałem na własne oczy zobaczyć, jak saunują Finowie i jak wygląda prawdziwa fińska sauna. To marzenie udało się spełnić.
Ponad pół roku temu odwiedziłem ten przepiękny kraj, znany z przesympatycznych trolli (Muminków), Nokii i właśnie saun. Finlandia okazała się miejscem niezwykle urokliwym, a Finowie ludźmi gościnnymi i serdecznymi. Tamtejsze sauny wywarły na mnie niezapomniane wrażenie i wiem, że kiedyś do nich wrócę.
Na początek skupiłem się na Helsinkach, stolicy kraju. Odwiedziłem cztery obiekty, a dziś podzielę się z Wami wrażeniami z pierwszego z nich. Kulttuuri Sauna, bo o niej mowa, mieści się niedaleko centrum miasta. Była to pierwsza (i nie ostatnia), a zarazem najlepsza sauna, jaką odwiedziłem w Finlandii. Parterowy budynek w żaden sposób nie zapowiada miejsca stworzonego do relaksu. Jednak po przekroczeniu progu, można od razu poczuć klimat sauny. Od razu po lewej stronie, znajduje się kasa, gdzie obsługa chętnie wszystko podpowiada i instruuje. Po prawej stronie mamy szatnie, w których unosi się przyjemny zapach ziół, a ubrania możemy zostawić w starej sfatygowanej szafce. Tam też możemy wziąć prysznic, a następnie przekroczyć próg drewnianych drzwi, za którymi kryje się sauna. Nie zaskoczę nikogo, pisząc, że w środku jest bardzo gorąco i wilgotno. Sercem sauny jest piec, do którego cały czas dorzuca się drewno i który polewa się wodą, aby uzyskać loyly (czyt. Lujlu), czyli parę wodną. Warto zaznaczyć, że loyly to para specyficzna wyłącznie dla sauny. W samym pomieszczeniu nie znajdziemy drewnianych elementów prócz poręczy – wszystko wykonano z betonu, a siedzi się na szmatkach, które otrzymujemy wcześniej w kasie. Klimat i atmosfera są zupełnie inne niż w Polsce – pokuszę się o stwierdzenie, że to „saunowa egzotyka”. Bardzo mi się to spodobało. Sauna jest oddzielna dla panów i pań, natomiast miejsce odpoczynku po seansie jest wspólne. W tepidarium (lub po prostu w strefie relaksu) znajduje się kilka krzeseł oraz małe stoliki. Obok kas umieszczono półki, z których można wziąć blaszany kubeczek – przyda się on do picia wody. Warto pamiętać, gdzie się go odłożyło, by móc z niego korzystać po każdym seansie. Fantastycznym rozwiązaniem jest sposób schładzania ciała. Możemy to zrobić w tepidarium, odpoczywając na leżaku, lub kapiąc się w... Bałtyku. Przyznam szczerze, że było to niezapomniane przeżycie. Wejście po gorącej saunie do lodowatej wody stanowiło nie lada wyzwanie, choć Finowie zdawali się nie mieć z tym najmniejszego problemu ;) Jeśli ktoś nie czuje się na siłach lub po prostu nie sprawia mu to przyjemności, może usiąść na zewnątrz i podziwiać widok na zatokę.
Kulttuuri Sauna to obowiązkowy punkt na mapie Helsinek. Jest fantastyczna i ma niesamowity klimat. Można tu wspaniale odpocząć, wygrzać się, wyciszyć i zwolnić tempo, podziwiając przepiękny helsiński krajobraz z widokiem na port. Polecam to miejsce z czystym sumieniem. Wiem, że kiedyś tam wrócę – kto wie, Drogi Czytelniku, może spotkamy się tam razem? :D
Na koniec pozdrawiam mojego serdecznego Przyjaciela, który towarzyszył mi w Kulttuuri Sauna i myślę, że podzieliłby moje zdanie. Kiitos, Michale!


Komentarze
Prześlij komentarz